misscellophaneblog
jeśli chcesz zostawić ślad

A-Topic
2
1

special
Kid A Live
Kid A

test
IQ
mniam
earth
colours
roots
store

check
everyday!
prapremiere
go2
go
listen

window.co.
express

zoom previous
watch
read
stay tuned

view
explode
reklama

tools
anty
insert

send
misscellophane@wp.pl

poszłam ci ja... 2010-02-08 15:18:18


kupić wino czerwone wczoraj wieczorem, a pani przy kasie, czy mam mniej niż 25 lat?!
uśmiechnęłam się najszerzej jak mogłam ukazując siateczkę rowków i przecinków w całej okazałości... oczywiście psze pani... od dawna:)

ale miło i ciepło się zrobiło:)
(teraz znowu myślę, czy to był ten ostatni raz jak usłyszałam to pytanie - a będę pamiętać)

skomentuj (1)



a wczoraj to... 2010-02-07 11:33:34


napisałam dwie notki o postępach potomka i obydwie wcięło... jest jakaś zdradliwa, a nieznana mi kombinajca klawiszy po lewej strone, którą notorycznie wciskam i ciach i nie ma
to może dziś sobie odpuszczę, zresztą chwalone wczoraj dziecko zrobiło totalną awanturę wieczorem jak przyszło do porządkowania zabawek, także chwalenie widać jednak jakoś poszło w eter hehe

no mniejsza

(ale mówię Wam jak tańczy, albo jak robi "dziecko samo zło" - jak nagram to wrzucę:)!)

z tęsknoty przyspieszyliśmy wyjazd do kraju - bedziemy już na Wielkanoc:) w czerwcu najwyżej znowu wyskoczę sama - co prawda kusiłoby zostać dłużej, bo Bratowa będzie rodzić w tych okolicach, ale biorąc pod uwagę, że i tak będzie zamieszanie to może lepiej jak przemknę, gorzej jak nie zobaczę noworodka, bo i tak byc może.

Bratowa w każdym razie sobie rośnie - chyba juz pierwszy trymestr minął, a ona nadal bez skanu. Państwowo nie ma szans, próbowała się zatem umówić prywatnie - to też nie takie proste jak grafiki napięte, a trzeba jeszcze dojechać 30km. No, ale w piątek jej się udało - pani pomacała brzuch i powiedziała, że z dzieckiem wszystko ok. A skanu nie zrobi, bo Bratowa ma za dużo tłuszczu w okolicach brzusznych!!!!  Nie doradziła szybkiego schudnięcia i pogoniła do rejestracji.
Na recepcji, czy rejestracji wytłumaczono jej, że mają nowy sprzęt i nikt się nim jeszcze nie umie posługiwać i zapisali na przyszły tydzień, że niby już powinno być ok. Moja Bratowa wyrywna nie jest, toteż się nie denerwowała i nie robiła scen i szczerze podziwiam, mnie by chyba na miejscu trafił szlag(k?), ale ja mam inną perspektywę...

coż - koraliczek nanizany, gdyby Młodemu się zebrało na powroty na stałe;)

skomentuj (0)



lekki poślizg 2010-02-04 15:47:21


siedzę nad różowym zaproszeniem na MMR, drugim już i medytuję
z miesiąc temu doktor mi powiedział, że NHS ma już tylko tą potrójną szczepionkę, a pojedyncze szczepienie to prywatnie
a prywatnie już też nie mają, bo firma produkująca szczepionkę na świnkę wycofała się z produkcji w ubiegłym roku - a inni producenci nie mają pozwolenia na sprzedaż tutaj
nie polecimy do kraju, bo nie wiem, czy tam nie mają tych gorszych pozanieczyszczanych
tutaj już się pojedynczo zaszczepić nie da
i nie wiem co robić
kura, rozwinięty niby kraj, a nie ma wyboru



skomentuj (0)



leniuchy dwa 2010-01-31 14:48:04


Młodemu się nie chce, bo za wolno schodzi, bo za mały i nie rozumie, bo jeszcze zawsze zdąży rozpieprzyć coś w trakcie robienia mleka... bo samemu łatwiej i szybciej...
Mnie się też nie chce - a jakże - nie wyobrażam sobie, że latam i sprzątam wszystko za rok, czy dwa... za rok, czy dwa będę siedzieć na kanapie i sączyć drinka, a Szpaku wszystko ładnie po sobie posprząta... taką mam wizję, dlatego co wieczór po kolacji zaczynamy zabawę w "układanie zabawek do snu" - na razie tych z jego pokoju plus książki - upierdliwe zajęcie, ale coż... coś tam Mały juz łapie.
piękny obrazek jak wzorce wyniesione z domu wędrują dalej
tylko te dwa się za bardzo z sobą nie godzą - nie na dłuższą metę
tydzień przegryzania tętnic w milczeniu

skomentuj (1)



Dwie cefałki 2010-01-27 20:43:04


Nie byłam jakoś nigdy dumna ze swoich dwóch życiorysów zawodowych. Jeden jest ok, bez większych wzlotów – studia, praca pod koniec, dwie firmy, niby rozwój, potem praca za granicą, potem na własny rachunek... praktyka, ok. A w nim dziury:) A w dziurach długie urlopy – to wersja oficjalna. Bo 2 miesiące wakacji fundowałam sobie po każdej zmianie pracy, ale rok to trochę za długo...


W przerwach tworzyłam drugą cefałkę – robolską. Chcący i nie chcący – tak wychodziło czasami. Na studiach człowiek się parał oczywiście czym się dało – trochę tzw. obsługi klienta, trochę pracy w kuchni (bez praktyki na zmywaku niestety, bo była specjalna pani od tego;), trochę kelnerownia na obozach sportowych (ech....), potem malowanie prac semestralnych, makiety, jakoś to szło.

Po studiach cztery lata przykładnej harówki za biurkiem i żadnych ekscesów poza codziennym chlaniem wina, seansami kinowymi nocnymi, a na końcu romansem z internetem...

A potem ściana.

To się spakowałam i pojechałam na wyspy.


Na początku oczywiście nie czułam się na siłach, żeby językowo zmierzyć się z podjęciem pracy w zawodzie, więc zrobiłam sobie pierwszą większą wyrwę w cv. Rok przy taśmie, robieniu kanapek i dyspozytorni (jak zwał tak zwał). Odpoczęłam wtedy – o jak bardzo – od stresu, od myślenia, od wgapiania się w monitor, od netu – wymysłu szatana... jak mówiła Baśka... podciągnęłam angielski...

No, ale czas był wrócić przed komputer – dałam radę dwa lata – nie szło jak chciałam, nie w tym kierunku, więc kolejne pakowanie walizek i Szkocja:) Tutaj wreszcie udało mi się zrobić praktykę i to zaliczam do sukcesów.

Ale jak urodziam Janka nastąpia klapa - już pisałam o tym i jak dotąd branża kiepsko się dźwiga. Więc po skończeniu macierzyńskiego zaczęłam szukać czegokolwiek, byle w okolicy i w godzinach kiedy Młody nie pracuje. I tym sposobem zostałam kierowcą:) Jeżdżę wieczór , czasem dwa w tygodniu i rozwożę ludziom pizzę. Zarabiam akurat na waciki;) Ale znowu odpoczywam i relaksuję się (no tak w 80%), w radiu zazwyczaj coś fajnego leci, nie muszę sprzątać, kąpać, karmić, słuchać płaczów i marudzeń... i tak sobie myślę, że jak już wrócę znowu do zawodu – bo kiedyś ten kryzys się przecież skończy! - albo co gorsza odpali mi i wrócę na etat to zachowam ten jeden wieczór z Krową, radyjkiem i miastem po zmroku, dla równowagi i dla tego drugiego cv. Bo chyba właśnie zaczęłam dostrzegać, że dobrze je mieć - tak na wszelki wypadek, żadna praca nie hańbi i nie dam sobie wmówić, że się rozmieniam na drobne... w końcu kto wie jak się to wszystko potoczy:)



skomentuj (7)



kiedyś... 2010-01-23 10:32:06


będąc jeszcze nastolatką usłyszałam o najstarszej matce, która urodziła dziecko mając coś pod siedemdziesiątkę, potem jeszcze o dwóch czy trzech... w tym wieku każda osoba po trzydziestce wydaje się już być zgrzybiałą staruszką, więc takie informacje nie mieściły mi sie w głowie. Ale jakoś nigdy nie zastanowiłam się ile lat mogła mieć najmłodsza, która urodziła.
Wczoraj ta informcja sama zastukała mi w ekran i nie mogę sie trochę otrząsnąć...
Czy to na pewno jest możliwe?

skomentuj (0)



pisana przedwczesną pobudką 2010-01-20 10:40:55


przedwczesną o jakieś 10 minut, ale bez kawy, więc zawsze

Jak kończę pracę wczesną nocką niestety zazwyczaj muszę zjeżdzić okolice, żeby znaleźć miejsce parkingowe - co o tej porze nie jest proste. Wczoraj Krowa skończyła pod domem, co znaczy, że trzeba ją było odstawić w bezpieczne rejony przed ósmą trzydzieści. Mimo, że się płaci za prawo do parkowania gwarancji na miejsce nie ma. Przy parku się nie zostawia, bo pijący notorycznie demolują lusterka. Także dopadł mnie tradycyjnie wkurw tak mocny, że trzymał do rana - normalnie bym zapomniała, a tak obudziłam się z myślą, żeby zabrać ze sobą pisak permanentny i wyrysowac na szybie instrukcje parkowania co najmniej dwóm nie myślącym.
Jeden debil zostawił sobie dwa metry odstępu do kosza, więc - mimo, ze za nim są jeszcze teoretycznie dwa przyzwoite miejsca parkingowe to tym razem zostało ciut na Forda Ka może. Od trzech dni stoi też świeżutkie Audi TT i na prawdę kusi popełnić na jego nowiutkim lakierze jakąś zbrodnię, albowiem właściciel krzywo zaparkował jemu tył i w kombinacji ze stojącym tyle samo czasu volvo blokują skutecznie jedno miejsce - gdy wystarczyłoby wyprostować audi dupę. Młody podobno raz tam złośliwie wjechał blokując dostęp do audi od strony kierowcy, ale widać nie utrafił z czasem. Ja się nie pisze na takie akrobacje.
Były jeszcze ze trzy miejsca dla Smartów, ale chcę myśleć, że to już tylko wynikowo.

Trzeba się wynosić z podcentrum, ale wtedy też się pewnie nie wyśpię....zieeeeew.

skomentuj (3)



2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty



liczniki na strone